envelope redakcja@polskiinstalator.com.pl home ul. Rosoła 10a
02-786 Warszawa

PI www

1Rozważając potencjalne efekty niedawno ogłoszonego programu „Mój prąd”, mającego na celu wsparcie finansowe inwestycji w mikroinstalacje PV, trzeba przede wszystkim uznać, że jest to uczciwe dopełnienie inicjatyw Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii w tym samym zakresie. Mikroinstalacjom fotowoltaicznym niewątpliwie potrzebne jest obecnie kompleksowe wsparcie. Skorzysta na tym środowisko, gospodarka, branża i oczywiście prosumenci.

Dotychczas mikroinstalacje prosumenckie działające w systemie opustów były w większości realizowane przy wykorzystaniu dotacji z RPO, ponieważ wprowadzony w 2016 r. system opustów spowodował, że zakładanie instalacji PV przez gospodarstwa domowe stało się nieopłacalne. To dzięki tym dotacjom, sięgającym nawet 85%, nastąpił wzrost ich popularności. Szacuje się, że w ramach już zakontraktowanych projektów we wszystkich RPO powstało lub powstanie łącznie około 280 W mikroinstalacji fotowoltaicznych. Jednakże dotacje unijne się kończą i aby zapewnić ciągłość rozwoju mikroinstalacji, Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii wyszło z nowymi inicjatywami, np. ulgi w podatku PIT oraz programów kredytowych na zakup systemów PV przez gospodarstwa domowe.

Zachęta do mniejszych mocy
Preferencyjne kredyty na mikroinstalacje PV zaoferowały np. BOŚ BANK i PKO BP. Obniżenie oprocentowania kredytu do 5% (o 5 pkt. procentowych) to jest znaczne wsparcie, bo powoduje kolejne zmniejszenie kosztów inwestycji o 15-20%. Do tego dotacja z programu „Mój Prąd” w wysokości 5 tys. zł (maksymalnie) na jedną instalację PV zachęca konsumentów do zakupu systemów PV. Dzięki takiemu wsparciu inwestycja gospodarstwa domowego w fotowoltaikę może się zwrócić już po 8 latach.

Warto jednak zwrócić uwagę, że dofinansowanie w wysokości 5 tys. zł to zaledwie około 30% kosztów inwestycji w instalację o mocy 3 kW, a dotychczas powstawały raczej większe instalacje, o mocy 5-5,5 kW. Ponadto, jak już wspomniałem, mikroinstalacje działają w tzw. systemie opustów, czyli im są większe w stosunku do rocznego zużycia energii, tym więcej energii trzeba oddać za darmo do sieci. W związku z tym, ekonomicznie uzasadnione wydają się instalacje PV o mocy około 3 kW.

Co dalej z polityką taryfową?
Dodatkowo należy wziąć pod uwagę nieunikniony wzrost cen energii w 2020 r. Nie ma wątpliwości, że dla firm wzrosną one o 30-60% i dalej będą rosły, tak jak zakłada prognoza IEO do 2030 r. Dla gospodarstw domowych zapewne też wzrosną w 2020 r., gdyż nie jest to już rok wyborczy i rekompensaty w ramach „ustawy o prądzie” nie skompensują naturalnego skoku cen.

Gospodarstwa domowe korzystają z taryfy energetycznej typu G, regulowanej przez Prezesa URE, której struktura nie jest zależna od rynku energii. Poszczególnymi komponentami tej taryfy można dowolnie manipulować. Inwestując w fotowoltaikę, prosument musi patrzeć w przód na co najmniej 8-10 lat, jednak nie ma on wiedzy o tym, jak się zmieni taryfa G i jak będą się kształtowały np. opłaty stałe, co zniechęca do efektywności energetycznej i inwestycji prosumenckich. Zdaniem IEO, aby pieniądze kierowane w ramach wsparcia do gospodarstw domowych nie uciekały do koncernów energetycznych, potrzebne są zapisy ustawowe co do polityki taryfowej, zwłaszcza takie, które spowodują, że opłaty stałe w taryfie G, niezależne od cen energii na rynku, nie będą mogły stanowić dużej części opłat ponoszonych przez gospodarstwo domowe.

Efekty w skali makro
Ze względu na to, że system opustów fatycznie nie jest systemem wsparcia (tylko mało korzystnego rozliczania prosumenta) i nawet skorzystanie z ulgi w podatku PIT i kredytu bankowego nie zapewnia opłacalności inwestycji oraz (z uwagi na manipulacje taryfami na energię) nie minimalizuje jej ryzyka, program dopłat „Mój prąd” jest niezbędnym i uczciwym dopełnieniem systemu. Znaczący budżet programu – 1 mld zł może umożliwić przyłączenie 200 tys. nowych instalacji PV o mocy 2-10 kW, w efekcie czego w mikroinstalacjach może pojawić się dodatkowy 1 GW mocy zainstalowanej. To już znaczący wkład w realizację przez Polskę, obecne silnie zagrożonego, celu na energię z OZE w 2020 r. (min. 15% udziału energii z OZE) oraz szansa na inne korzyści. Wydaje się, że jest to skala wystarczająca, aby obniżyć koszty jednostkowe i wraz z odejściem od ręcznego sterowania cenami energii skomercjalizować rynek prosumencki.

Rozważając zalety i ewentualne wady programu „Mój prąd”, należy wziąć pod uwagę efekt ekonomiczny dla gospodarki i budżetu państwa w postaci nowych miejsc pracy, jak również wzrost produkcji u polskich producentów instalacji PV. Według ostatnich danych z 2018 r. zebranych na potrzeby raportu „Rynek Fotowoltaiki w Polsce’2019”, zdolności wykonawcze firm wynosiły 250 MW/rok, co oznacza, że musi nastąpić wzrost miejsc pracy w sektorze. Z punktu widzenia gospodarki ważne też są wpływy do budżetu państwa z podatku VAT.


 

pi