envelope redakcja@polskiinstalator.com.pl home ul. Rosoła 10a
02-786 Warszawa

PI www

11Kto, jak kto, ale jeśli to sam Tomasz Zubilewicz, znany dziennikarz telewizyjny i prezenter pogody, decyduje się na montaż instalacji fotowoltaicznej w swoim domu, co więcej – promuje te rozwiązania w licznych programach i na konferencjach – to pogoda dla fotowoltaiki w naszym kraju jest murowana. I dosłownie, i w przenośni. Pan Tomasz zdecydował się wykonać instalację PV z komponentów firmy Viessmann. Będzie ona współpracować z zamontowaną cztery lata wcześniej powietrzną pompą ciepła tego samego producenta.

O realizacji tej inwestycji, kryteriach wyboru wykonawcy, a także o tym, na co zwracać uwagę w kontaktach z klientem oraz podczas wykonywania małych instalacji fotowoltaicznych opowiada zarówno sam inwestor, jak i właściciel firmy Inside Systemy Grzewcze i Sanitarne – Salon Firmowy Viessmann, Piotr Kramer, który w inwestycję był zaangażowany.

12– Panie Tomaszu, najpierw kolektory słoneczne, potem pompa ciepła, teraz instalacja fotowoltaiczna. Dlaczego zdecydował się Pan na tak bogaty pakiet OZE w swoim domu, dorzucając jeszcze fotowoltaikę?
– Prawdę mówiąc, miałem wyrzuty sumienia jeśli chodzi o fotowoltaikę, bo prowadzę konferencje, wykłady, robię programy edukacyjne na temat ochrony klimatu i służących temu technologii, a sam fotowoltaiki u siebie nie miałem. Dobrze poznałem przy tym zalety tej instalacji, wykonawców, rynek, więc gdy udało się odłożyć na ten cel pieniądze, to je zainwestowałem.

– Rozumiem, że skoro u siebie w domu inwestuje Pan w instalację fotowoltaiczną, to dobra pogoda dla fotowoltaiki jest gwarantowana?
– Tak, tak przepowiadam dobrą pogodę dla tej technologii. Na razie, w Polsce, to jest dopiero początek jej popularności, ale przecież są takie kraje, ktore już pokazały, że jest przyszłość dla systemow PV. W naszym kraju rynek energii słonecznej rozwija się powoli, ale światło w tunelu jest coraz mocniejsze. Myśląc o fotowoltaice, trudno nie zauważyć, że w ostatnich latach coraz więcej jest pomysłów związanych z pozyskiwaniem prądu ze słońca, panele są coraz bardziej wydajne, a całe instalacje coraz tańsze i bardziej dostępne. Trzeba też pamiętać o dofinansowaniach, czy to z NFOŚiGW, czy z funduszy samorządowych.

– Dobra jakość komponentów instalacji to nie wszystko. Potrzebny jest jeszcze dobry wykonawca. W jaki sposób Pan wybrał firmę wykonawczą?
– Mam w domu powietrzną pompę ciepła, która cztery lata temu została zainstalowana przez pana Piotra, właściciela firmy Inside Systemy Grzewcze i Sanitarne. Zdecydowałem się na współpracę z tą firmą także przy wykonaniu instalacji PV, ponieważ wyszedłem z założenia, że jeśli ten sam instalator najpierw montuje pompę ciepła, a potem dokłada jeszcze fotowoltaikę, to mam pewność, że wszystko dobrze zepnie w jeden system i całość będzie świetnie funkcjonować. A przy okazji został wykonany przegląd pompy ciepła. Dodam, że pompa ciepła była z kolei dołączona do instalacji kotła gazowego. Kupiłem dom już wyposażony w pewne rozwiązania, więc to, co teraz robię, jest ulepszaniem tego, co zastałem.
Jest jeszcze jeden bardzo fajny aspekt współpracy z firmą Inside, o którym chcę wspomnieć. Jeśli mam jakiekolwiek pytania związane z funkcjonowaniem instalacji, mogę zadzwonić do firmy wykonawczej, zawsze mają czas na rozmowę. To jest duży komfort dla inwestora, gdy wie, że jego dom jest całyczas pod fachową opieką.

– Od kiedy może Pan korzystać ze swojej instalacji fotowoltaicznej?
– Od kilku tygodni. Pod koniec września tego roku instalacja została zmontowana i podłączona na dwie godziny, by sprawdzić, czy wszystko działa. Poźniej musiałem jeszcze przejść procedurę związaną m.in. z podpisaniem nowej umowy z dostawcą energii i podłączeniem nowych licznikow. Wszystko, od momentu wykonania instalacji do momentu oficjalnego jej uruchomienia, zajęło trzy tygodnie.

– Czyli zaczął Pan w szczególnie mało korzystnym okresie jeśli chodzi o zyski słoneczne. Czy efekty inwestycji są już odczuwalne?
– Tak, mogę nawet dokładnie powiedzieć, ile prądu wyprodukowałem przy całkowitym zachmurzeniu. Bez wątpienia instalacja pracuje, co obserwuję na swoim komputerze. Mogę też powiedzieć, jakie oszczędności w tym okresie, jeśli chodzi o ograniczenie emisji CO2, są po mojej stronie. Świetnym rozwiązaniem jest rownież zdalna kontrola nad instalacją, dzięki aplikacji, ktorą mam w telefonie. Będąc np. w pracy, mogę sprawdzić poprzez aplikację, jak w danym momencie pracuje moja instalacja. Często wymieniam się takimi informacjami z jednym z operatorow kamer, z którym pracuję i który też ma u siebie instalację PV, tyle że dwa razy większą od mojej. Porównujemy pracę naszych systemow i wyciągamy wnioski.

13– Instalacja w Pana domu jest stosunkowo niewielka, bo ma tylko 2,4 kW.
– Nie ma sensu produkować zbyt dużo prądu we własnym zakresie, bo nadwyżki są oddawane do sieci i gdy są zbyt duże, całość się nie bilansuje, czyli inwestycja nie byłaby optymalna kosztowo. Wszystko trzeba dokładnie wyliczyć. Na razie, według moich szacunkow, będę miał pokrycie zapotrzebowania na poziomie około 50% w skali roku, ale to są tylko wstępne wyliczenia. Wszystko się okaże we wrześniu przyszłego roku, gdy instalacja popracuje przez okrągły rok. Jeśli pokrycie zapotrzebowania utrzyma się na tym poziomie, prawdopodobnie będę powiększał instalację. Mogę jeszcze zagospodarować lekko pochylony dach od strony NE/E. Tam słońce jest obecne od marca do września.

– Fotowoltaika jest stosunkowo nową technologią na naszym rynku. W jaki sposob Pana zdaniem firmy wykonawcze powinny podchodzić do klientów, aby chcieli powierzyć im wykonanie instalacji PV?
– Na pewno trzeba być uczciwym w podejściu do klienta, bo ja, jako inwestor, chcę mieć przekonanie, że moje pieniądze będą dobrze wydane i będą dla mnie pracować. I jeśli wykonawca dobrze wykona swoją usługę, to jest duże prawdopodobieństwo, że zostanie dalej polecony. Ważna jest też dbałość o klienta po wykonaniu robot – czyli to, o czym już wspominałem w odniesieniu do firmy Inside.

14– Tyle że Pan ma dosyć dużą wiedzę na temat instalacji solarnych, w związku z czym łatwiej jest Panu ocenić kompetencje firmy wykonawczej. Większość inwestorow takiej wiedzy nie ma. Jakie argumenty są wowczas potrzebne, aby firma prezentowała się wiarygodnie jeśli chodzi o nowe rozwiązania?
– Wystarczy, aby wykonawca wskazał swoje już zrealizowane projekty. Takie, ktore będzie można zobaczyć na miejscu, porozmawiać z inwestorami, zapytać, czy są zadowoleni. Przekonać klientow można zatem tylko odpowiednią jakością robot. Warto też pamiętać, że klienci mogą sprawdzić w Krajowym Rejestrze Sądowym, jak długo firma istnieje, czy przypadkiem nie oszukuje, twierdząc, że ma doświadczenie, a tymczasem istnieje od kilku dni, tygodni czy miesięcy. Klienci czasem szukają też opinii o firmach w internecie.

– A co z początkującymi firmami, takimi, które starają się poszerzyć swoje usługi o fotowoltaikę i współpracują z producentami, podnosząc kwalifikacje? Doświadczonych wykonawców w zakresie fotowoltaiki, mogących pochwalić się licznymi inwestycjami, jest przecież stosunkowo mało na naszym rynku.
– Takie firmy powinny pokazać certyfikaty, papiery i świadectwa potwierdzające kwalifikacje i odbyte szkolenia. Klienci oczywiście mogą sprawdzić, czy to, co w papierach, jest prawdą. Poza tym nie wyobrażam sobie, aby firma proponowała usługi wykonawcze, jeżeli sama czegoś jeszcze nie zrobiła. Gdy wchodzi się w jakiś interes, to pierwsze instalacje można wykonać u siebie w domu czy u znajomych. To także mogą być instalacje referencyjne.

– Rozumiem, że swoim znajomym będzie Pan polecał i projekt i firmę wykonawczą.
– Oczywiście. Staram się namawiać wiele osób na rozwiązania, jakie mam u siebie, teraz już w komplecie, bo ma to istotne przełożenie na jakość powietrza, którym oddychamy. Można by powiedzieć, że są to wartości niewymierne związane z naszym zdrowiem, a co za tym idzie – z jakością naszego życia. Zmiany w klimacie bezdyskusyjnie już widać. Poza tym ja już w tej chwili myślę o tym, jakie rachunki będę płacił za prąd za 10-15-20 lat, gdy być może nie będę miał takich dochodów jak obecnie. Jeżeli dziś mogę zadbać o to, aby te rachunki były mniejsze, to właśnie to robię. Warto się nad tym zastanowić.


15– Niedawno wykonywał Pan instalację fotowoltaiczną u Tomasza Zubilewicza. To mała inwestycja, stosunkowo prosta, a jednak trzeba było zmierzyć się z pewnymi ograniczeniami, aby zoptymalizować pracę instalacji. Jakie kwestie były brane pod uwagę?
– Idealne warunki są oczywiście wtedy, gdy dach jest spadzisty, mamy wolną połać skierowaną na południe, a przy tym łatwy dostęp do dachu. U Pana Tomka sytuacja jest trochę inna, bo usytuowanie połaci dachowych względem stron świata nie jest idealne i większa połać, na ktorej można by było umieścić więcej paneli, do południa jest zacieniona. Ponadto po drugiej stronie ulicy są drzewa i w okresie zimowym, kiedy słońce operuje niżej, dodatkowo ją zacieniają. Co z tego, że moglibyśmy na niej zamontować więcej paneli, jak efekt nie byłby satysfakcjonujący. Wybraliśmy więc optymalną wersję: mniejszą połać, mniejszą instalację, z możliwie najlepiej usytuowanymi ośmioma panelami.

– Kwestie zacienienia nie zawsze są dokładnie analizowane przez wykonawców.
– To prawda. Na życzenie inwestorow wykonawcy czasami „upychają" na dachach jak najwięcej paneli. Może nie są w stanie, a może zwyczajnie nie chcą przekonać inwestorow, że lepiej zrezygnować z kilku paneli, jeśli ma na nie padać cień – komina, a nawet kabla czy anteny, ponieważ wtedy obniża się sprawność całej instalacji, także tych niezacienionych paneli. To nie jest tak, że jak zamontuje się np. 20 paneli, to one zawsze będą miały większą sprawność niż np. 16. Jeżeli cztery z tych 20 przez część dnia będą zacienione, to cała elektrownia może uzyskiwać gorsze wyniki niż taka, która ma 16 niezacienionych paneli. Starajmy się zatem tłumaczyć inwestorom, że w pewnych warunkach lepiej mieć mniejszą instalację. „Upychając" jak najwięcej paneli na dachu niejednokrotnie pomija się także kwestie zachowania minimalnej odległości od instalacji odgromowej czy krawędzi dachu. Widywałem instalacje, w których panele były ułożone rowno z krawędzią dachu, a nawet wystawały poza połać. Tymczasem powinny być odsunięte około 50 cm od krawędzi, aby przy silniejszych porywach wiatru nie zostały poderwane i uszkodzone.

– O czym jeszcze warto przekonywać inwestorów jeśli chodzi o sam montaż paneli?
– O tym, że korzystniej jest, jeśli nie są one zlicowane z powierzchnią dachu. Wielu osobom się wydaje, że najwyższą sprawność instalacja uzyskuje latem, przy upałach. To nie do końca jest prawda. Panele nie działają na ciepło, tylko na światło. A latem, gdy ich temperatura wzrasta, to efektywność spada. Czasem inwestor może to zobaczyć, jeśli ma aplikację telefoniczną do monitorowania instalacji fotowoltaicznej – przy największych upałach uzyski z dnia będą mniejsze niż np. w kwietniu, kiedy jest ostre słońce, ale nie ma wysokiej temperatury. Zapewne z tego względu obecnie coraz więcej producentów oferuje takie uchwyty do paneli, ktore pozwalają odsunąć je trochę więcej od połaci dachu. Nie wszystkim inwestorom to się podoba, bo zwykle chcą, żeby panele maksymalnie przylegały do połaci, ale właśnie to odsunięcie powoduje, że są wentylowane od spodu, nie nagrzewają się zbyt mocno i ich sprawność jest wyższa.

16
– Pana firma ma duże doświadczenie w realizacji instalacji fotowoltaicznych. Do robot związanych z wykonaniem zabezpieczeń i podłączeń elektrycznych u pana Tomasza został jednak specjalnie zatrudniony elektryk. Czy to jest konieczne w przypadku małych instalacji?
– Myślę, że tak, chociaż wiem, że są firmy, które chcą wszystko wykonać we własnym zakresie. Nie korzystają z usług elektryka, bo same serwisują kotły, montują kolektory, czasem panele PV, trochę się na elektryce znają i nie widzą problemu. Powiem szczerze: w przypadku instalacji fotowoltaicznej, także małej, gdy trzeba zrobić zabezpieczenia AC i DC oraz wykonać odpowiednie pomiary, firmy, które robią to na własną rękę, nie mając na etacie elektryka, często popełniają błędy. Poza tym praca wykwalifikowanego elektryka, który ma potrzebne narzędzia i przyrządy pomiarowe, zajmie jakieś dwie godziny, a innej osoby znacznie więcej, bez gwarancji poprawności. Pamiętajmy też, że choć montaż samej instalacji PV nie jest skomplikowany, to producenci po to dają wytyczne montażowe, żeby ich przestrzegać.

17– U pana Tomasza na dachu są kolektory słoneczne, które dodatkowo ograniczyły możliwości montażu paneli PV, a te będą przecież pracować także na potrzeby pompy ciepła. Czy w takiej sytuacji uda się uzyskać satysfakcjonującą inwestora wielkość produkcji prądu?
– Tam, gdzie mamy pompę ciepła, to mamy też oczywiście zwiększone zużycie prądu, więc fotowoltaika tym bardziej się opłaca, ponieważ inwestor jest w stanie zagospodarowywać więcej prądu, który wytwarza. Najkorzystniej jest mieć taką elektrownię, żeby nadwyżki produkcji wysłane do sieci maksymalnie bilansowały się z poborem z sieci. Jeśli wyprodukujemy tego prądu za dużo, to inwestycja jest mniej efektywna. To, że pan Tomasz miał wcześniej zainstalowane kolektory słoneczne, faktycznie było pewnym ograniczeniem, ponieważ wykonawca wziął pod uwagę najlepsze miejsce do montażu instalacji solarnej i tym samym nam zabrał trochę miejsca na panele. Gdyby nie kolektory, to zapewne zwiększylibyśmy nieco kąt nachylenia paneli względem połaci, żeby zapewnić im większą sprawność. Nie mogliśmy tego zrobić, bo miejsca pozostało mało, panele trzeba było umieścić blisko siebie i przy większym kącie nachylenia pierwszy rząd paneli zacieniałby drugi rząd, a z kolei drugi rząd paneli zasłaniałby kolektory słoneczne. Zostaliśmy więc przy dosyć niskim kącie nachylenia, co – trzeba powiedzieć szczerze – spowoduje, że w okresie zimowym efektywność instalacji nie będzie duża. Natomiast w okresie letnim, kiedy słońce operuje bardzo wysoko, dzięki mniejszemu kątowi nachylenia, panele będą pracowały dłużej. I to jest z pewnością atut.

– Coraz częściej mówi się o potrzebie mycia paneli, aby zachowały swoją sprawność. W jakich sytuacjach jest to najbardziej pożądane?
– Jeśli budynek z instalacją jest położony w okolicy nadmorskiej, to warto na to zwrocić uwagę, ponieważ przy silniejszych podmuchach wiatru na panelach mogą pojawiać się drobinki wody z solą. Za jakiś czas wystąpi zanieczyszczenie solą, które ograniczy ich sprawność. Podobna sytuacja ma miejsce, jeśli w pobliżu są mocno pylące drzewa, typu klon czy lipa. U pana Tomasza drzewa są daleko i najprawdopodobniej zwykłe opady deszczu wystarczą, aby panele były czyszczone z kurzu.

– Czy po realizacji podpisuje Pan z klientami indywidualnymi umowy o serwisowanie instalacji?
– Przy małych realizacjach zwykle takich umów się nie podpisuje. Instalacja fotowoltaiczna nie wymaga, jak np. kolektory słoneczne, kontroli, uzupełniania czy wymiany czynnika. Nie mamy zatem umów, ale monitorujemy wykonane instalacje, korzystając ze specjalnej aplikacji, którą udostępniają producenci inwerterów przy rejestracji urządzeń. Mamy pełną bazę naszych klientów i często zaglądamy w aplikację, sprawdzając, czy wykonane przez nas elektrownie pracują optymalnie. Zdarzyła się np. taka sytuacja, że pewien nasz klient nie wyciął niewielkiego drzewa, które rosło niedaleko przed panelami, choć podczas robot zapewniał, że na wiosnę je wytnie. Monitoring dał nam okazję, by wykazać klientowi, ile na tym traci. Pokazaliśmy mu pracę jego instalacji i takiej samej instalacji u innego klienta – okazało się, że uzyskiwał o 70% mniejszą efektywność przez to jedno drzewko.
Sami klienci również mogą monitorować swoje instalacje: na komputerze domowym lub korzystając ze wspomnianej aplikacji na telefon. W przypadku małych inwestycji taki monitoring domowy jest czasami najlepszy, bo przez pierwsze lata większość klientow chętnie z niego korzysta, sprawdzając na co dzień konkretne oszczędności z inwestycji. Klienci lubią też chwalić się znajomym swoją instalacją, gdy są np. na grillu czy w pracy. Z pewnością jest to dla nich dodatkowa wartość, że mogą pokazać tę aplikację, ale też dzięki niej mają pewność, że instalacja cały czas dla nich pracuje. Muszę jednak przyznać, że spotkałem co naj mniej kilku właścicieli instalacji fotowoltaicznych, którzy nie mieli pojęcia, że takie aplikacje do monitoringu są dostępne. Po prostu niektorzy wykonawcy nie udostępniają ich swoim klientom – może dlatego, że czasami nie umieją ich zaprogramować. Na pewno jest to dla nich ogromna strata, bo ta aplikacja to jest dla klienta taki fajny prezent na zwieńczenie realizacji, który pozwala mu sprawdzać, że wszystko działa. 

Z Tomaszem Zubilewiczem oraz
Piotrem Kramerem rozmawiała Joanna Jankowska

18

Viessmann sp. z o.o.ul.
Karkonoska 65
53-015 Wrocław
infolinia: 801 0801 24
www.viessmann.pl


 

pi