envelope redakcja@polskiinstalator.com.pl home ul. Wąski Jar 9
02-786 Warszawa











15Jedno z polskich przysłów mówi: „Gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść”. Wydaje się, że w pewnym zakresie można to odnieść także do obecnie montowanych instalacji grzewczych, wentylacyjnych czy klimatyzacyjnych. Ilu instalatorów, tyle różnych rozwiązań. A tak chyba nie powinno być. Być może powrót do standaryzacji usług, podobnie jak robiono to w cechach rzemieślniczych, jest jedyną słuszną drogą bezpiecznego rozwoju sfery usług w technice grzewczej.

Każdy producent urządzeń grzewczych, wentylacyjnych czy chłodniczych udostępnia zarówno dokumentację samych urządzeń, jak i wytyczne dotyczące wykonania układu z ich wykorzystaniem. Niektóre elementy składowe instalacji zalecane przez producentów lub projektantów często są jednak pomijane przez instalatorów. Dlaczego? – Jak sądzę, często wynika to z potrzeby ograniczenia kosztów. Łatwo zauważyć, że obecnie decydującym kryterium przy zlecaniu robót przez inwestorów jest cena, a nie jakość wykonania instalacji. Im niższa cena usługi, tym bardziej zadowolony jest inwestor. Ta radość zazwyczaj nie trwa długo – już po kilku miesiącach może się okazać, że komfort termiczny odbiega od wymaganego lub koszty eksploatacyjne są znacznie wyższe od zakładanych.

16Gdy inwestor wie lepiej...
Do poruszenia niniejszego tematu sprowokowała mnie sytuacja, która miała miejsce na początku października br. Jednemu z moich znajomych, laikowi w temacie urządzeń grzewczych, po 17 latach eksploatacji odmówił pracy wiszący, inżektorowy kocioł gazowy. Pojechałem obejrzeć jego kotłownię. Były w niej dwa atmosferyczne kotły gazowe: wiszący, który zasila instalację c.o., oraz równie leciwy kocioł stojący ze zintegrowanym zasobnikiem c.w.u. Zasugerowałem, aby oba zastąpił jednym wiszącym kotłem kondensacyjnym. Poleciłem wykonawcę i markę kotła.

Po trzech tygodniach znajomy znów zadzwonił z prośbą o poradę. Tym razem chodziło o wadliwy montaż kotła. Okazało się, że nie wykonała go polecona przeze mnie firma. Znajomy wysłał zapytanie ofertowe dotyczące wskazanego modelu kotła do kilku firm i wybrał inną, tańszą ofertę. Po montażu pojawił się problem z instalacją kominową (wskazywałem na nią już podczas pierwszej wizyty), a konkretnie: instalator podłączył przewód spalinowy nowego kotła kondensacyjnego do szachtu kominowego z cegły, do którego wcześniej był podłączony przewód spalinowy kotła atmosferycznego. Dodatkowo, pierwszy metr owego szachtu biegł w poziomie. A że w październiku sezon grzewczy już w pełni, instalator uruchomił kocioł w owej konfiguracji i powiedział, że w ciągu tygodnia na pierwsze uruchomienie kotła przyjedzie jego kolega, który wypełni niezbędne dokumenty i dokona odbioru. Na szczęście znajomy nie zapłacił całej kwoty za montaż i instalacja została poprawiona zgodnie ze sztuką.

17Po miesiącu eksploatacji urządzenia mój znajomy miał kolejny problem. Uskarżał się na komfort cieplny w budynku i na kocioł, który mu poleciłem, bo zużywał więcej gazu niż to było przewidziane. Zapytałem go więc, jak ma ustawioną krzywą grzewczą – nie wiedział, co to jest. Okazało się, że w kotle został zaimplementowany algorytm regulacji stałotemperaturowej o nastawie 65°C. Na pytanie, dlaczego znajomy nie zdecydował się na zewnętrzny czujnik temperatury, usłyszałem odpowiedź, że musiałby dodatkowo zapłacić za montaż. No cóż, tani montaż często oznacza wyższe koszty eksploatacji i niższy komfort.

„Oszczędności” i błędy
Z podobnymi sytuacjami ostatnio miałem kilkakrotnie do czynienia18. Dotyczyły one m.in. nieprawidłowego montażu urządzenia grzewczego, źle wykonanej instalacji lub pominięcia elementu konstrukcyjnego instalacji hydraulicznej obiegów c.o. Błędy w wykonaniu instalacji to zazwyczaj pomijanie sprzęgła hydraulicznego, które powinno się znajdować między gazowym kotłem kondensacyjnym a rozdzielaczem hydraulicznym, do którego podłączone są grupy pompowe.

W przypadku sprężarkowych pomp ciepła, w instalacji hydraulicznej obiegów c.o. często pomijany jest zasobnik buforowy montowany między skraplaczem pompy ciepła a obiegami grzewczymi, mający zwiększyć zład wody w instalacji c.o., co wydłuża cykle pracy sprężarki i jej trwałość. Jest to praktykowane nie tylko w naszym kraju, o czym się przekonałem blisko współpracując przez ostatnie cztery lata z kilkoma instalatorami sprężarkowych pomp ciepła z innych krajów UE. Gdy chciałem się dowiedzieć, dlaczego pomijają zasobnik buforowy w instalacji, odpowiadali – A kto mi za niego zapłaci? Na pewno nie inwestor. – Pytałem zatem, jak często załączana jest sprężarka. – Sześć, osiem razy w ciągu godziny. – To jaki jest jej okres eksploatacji? – 5 lat. – Gdy podsumowałem, że szybko się zużywa, serwisant odpowiedział – Po gwarancji się psuje, to nie jest już mój problem.

Podstawowym, najczęściej spotykanym błędem w instalacjach z kotłami stałopalnymi z palnikami retortowymi jest montaż kotła w układzie zamkniętym, co zgodnie rozporządzeniem Ministra Infrastruktury z 12 marca 2009 r. (zmieniającym rozporządzenie w sprawie WT), w przypadku kotłów na paliwo stałe o mocy nominalnej do 300 kW, wyposażonych w urządzenia do odprowadzania nadmiaru ciepła, jest dopuszczalne – przy czym urządzenie umożliwiające odprowadzenie nadmiaru ciepła najczęściej nie jest montowane. Wychodzi się z założenia, że po co je montować, skoro nadmiar ciepła przy towarzyszącym wzroście ciśnienia może zostać odprowadzony za pomocą i tak zainstalowanego w układzie hydraulicznym zaworu bezpieczeństwa. Montując kocioł stałopalny w układzie zamkniętym, znacznie zmniejsza się koszty inwestycji przez eliminację płytowego wymiennika ciepła wraz z niezbędną armaturą hydrauliczną pełniącego funkcję separatora między układem otwartym, w którym pracuje kocioł, a układem zamkniętym, w którym pracują odbiorniki ciepła. Ponadto koszt inwestycji zmniejsza się również o koszt naczynia przelewowego oraz pompę obiegową wymuszającą przepływ medium grzewczego w układzie otwartym.

Jednolite standardy
Pomimo licznych szkoleń instalatorów prowadzonych przez producentów urządzeń grzewczych, nader często można spotkać nierzetelnie wykonane instalacje. Zgadzają się ze mną w tej kwestii znajomi serwisanci, którzy z takimi instalacjami mają do czynienia na co dzień. Oczywiście, rynek wolnej konkurencji jest słuszny, ale jakość wykonania instalacji i montażu urządzeń musi być na określonym poziomie. Ten poziom, jak widać, nie zawsze wiąże się z dokumentacją przygotowaną przez producentów urządzeń. Częściej z ceną, która zdaniem inwestorów powinna być najniższa. Z tego też względu same szkolenia instalatorów i serwisantów nie wystarczą. Aby zapewnić odpowiednią jakość instalacji, celowe wydaje się stworzenie form kontroli i nadzoru zawodowego poprzez organizacje zrzeszające nie tylko instalatorów i serwisantów, ale też producentów urządzeń. Wówczas można będzie opracować jednolite standardy montażu różnych typów urządzeń i wykonywania instalacji, których powinny przestrzegać osoby uprawnione do wykonywania zawodu. Możliwa też będzie kontrola pracy wykonawców i w przypadku stwierdzenia nierzetelności, ich doszkalanie, a w ostateczności – pozbawienie prawa do wykonywania zawodu.


 

pi