sobota, styczeń 19, 2019

    Najnowsze wydanie


 PI 7/2018
Okładka PI07

 

Rok 2017 w branży instalacyjno-grzewczej – już dawno nie było tak dobrze

Przebieg roku 2017 w branży instalacyjno-grzewczej był bardzo interesujący. Po pewnym załamaniu, a raczej spowolnieniu w miesiącach marzec/kwiecień, rok charakteryzował się dużą aktywnością zakupową zarówno w obszarze urządzeń grzewczych o małej mocy, ale także urządzeń średniej i dużej mocy. Rok 2017 był wyjątkowy dla całej branży instalacyjno-grzewczej w Polsce jako dla całości.

Pierwszy kwartał 2017 roku, jeśli chodzi o sprzedaż urządzeń grzewczych i elementów instalacyjnych, był raczej przeciętny i nie zapowiadał zwyżek, które pozwoliły na tak wysoki wynik sprzedaży w całym 2017 roku. W II i III kwartale nastąpił pewien szok wynikowy w sprzedaży praktycznie u wszystkich producentów, który spowodował pewne niedowierzanie i w rezultacie weryfikacje spływających z rynku informacji sprzedażowych. Było to spowodowane także dość dużą rozbieżnością wyników, jeśli chodzi o wysokość sprzedaży u producentów i u dystrybutorów. Powodowało to pewne niedowierzanie na rynku i wątpliwości, co do zbieranych informacji, co wymusiło weryfikacje danych bezpośrednio u graczy rynkowych, którzy praktycznie każdy z osobna potwierdzili osiągane wyniki. IV kwartał 2017 roku w branży był już spokojniejszy i wzrosty były traktowane jako zjawisko odzwierciedlające aktualną sytuację rynkową oraz jako możliwość wykorzystania potencjału do polepszenia wyników firm w całym 2017 roku.

Tendencja wzrostowa na takim poziomie ma kilka przyczyn. Podstawową przyczyną z pewnością jest sygnalizowany w 2015 i 2016 roku wzrost rozpoczynanych budów i wydawanych pozwoleń na budowę w budownictwie mieszkaniowym. Przy założeniu cyklu budowy trwającym 18-24 miesiące w wypadku deweloperów i nieco dłuższym, tj. 2-3 lata w wypadku inwestorów indywidualnych, obecne wyniki tak naprawdę nikogo nie powinny dziwić.

Obok znaczących wzrostów w budownictwie mieszkaniowym, pojawiło się wiele lokalnych programów walki z niską emisją, w tym programy wsparcia na poziomie gminnym wykorzystujące fundusze unijne w ramach RPO oraz programy wsparcia w ramach PONE. Trzeba podkreślić, że lokalne programy wykorzystywane na rzecz poprawy jakości powietrza są finansowane głównie z funduszy unijnych, których wykorzystanie w około 75% zostało pozostawione w gestii samorządów lokalnych. Oczywiście wykorzystanie tych funduszy nie jest jednakowe w poszczególnych regionach kraju. Pewnym problemem jest różnorodność zasad i założeń tych programów. Powoduje to pewien zamęt na rynku, ponieważ w sąsiadujących ze sobą gminach mogą występować różne wymagania, co do warunków technicznych, jakie muszą spełniać urządzenia grzewcze, żeby być brane pod uwagę w przetargach. Czasami różnice w wymaganiach są irracjonalne i niezrozumiałe. Dlatego Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG) podjęło inicjatywę ujednolicenia takich wymagań w skali kraju. Oczywiście pozostaje otwarte pytanie, czy przedstawiciele władz odpowiedzialnych za te programy będą konsekwentni w działaniu i zaimplementują propozycje przygotowane przez SPIUG – bardzo oczekiwane przez producentów, którzy wydają się być już zmęczeni loterią na przetargach i często nieuczciwą konkurencją.

Osobną przyczyną tak dużych wzrostów sprzedaży w branży instalacyjno-grzewczej w Polsce w 2017 roku były także oczekiwane i stopniowo wprowadzane zaostrzenia regulacji prawnych celu w ograniczenia niskiej emisji. Dyskusja na ten temat i podjęte działania zaczęły motywować inwestorów do modernizacji posiadanych już instalacji grzewczych. Zjawisko wzrostu świadomości społeczeństwa, co do zagrożeń z tytułu występowania niskiej emisji, może tylko cieszyć, jednak jest jeszcze dużo do zrobienia w tym obszarze, tym bardziej, że już z pewnej krótkiej perspektywy czasu widać, że wprowadzane regulacje nie działają tak jak należy i wymagają nowelizacji i konsekwentnych przepisów wykonawczych.

Duże wzrosty w budownictwie mieszkaniowym nie są spowodowane jakimś nowym programem budowy mieszkań finansowanym przez kredyty bankowe. Program „Mieszkanie +" firmowany przez byłe już Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa był prezentowany w drugiej połowie 2017 roku, z perspektywą wprowadzania dopiero od 2018 roku. Nowe inwestycje są głównie finansowane gotówką przez indywidualnych inwestorów, którzy ze swoimi oszczędnościami konsekwentnie uciekają z banków i lokują je w murach. Jest to pewien ewenement na skalę europejską czy wręcz światową, gdzie większość mieszkań jest kupowanych w oparciu o kredyty bankowe, podczas gdy w Polsce mamy wysyp zakupu nieruchomości za gotówkę. Taka sytuacja przekłada się w wymierny sposób na wyniki konsumpcji wewnętrznej, która z kolei przyczynia się do osiąganego na stosunkowo wysokim poziomie ogólnego wyniku gospodarczego. 

(...)

Sytuacja finansowa branży grzewczej
Ogólna sytuacja finansowa w branży grzewczej wydaje się ustabilizowana. W 2017 roku, nie dało się zauważyć spektakularnych zaległości finansowych, chociaż zmiana ustawy o VAT spowodowała pewne turbulencje z płatnościami u części firm wykonawczych. Tradycyjnie podstawowym czynnikiem transakcyjnym była cena. Zauważalny jest także wzrost znaczenia Internetu w pozyskiwaniu informacji technicznych i handlowych w branży instalacyjno-grzewczej. Z punktu widzenia instalatora, cały rok był bardzo obfity w zamówienia, do końca roku instalatorzy byli bardzo obłożeni zleceniami, do tego stopnia, że brakowało ludzi do pracy o czym było wspomniane wcześniej. Klienci coraz częściej szukają rozwiązań oraz urządzeń grzewczych o dobrej jakości za przystępną cenę, ale są gotowi zaakceptować nieco wyższa cenę, aby kupić lepsze urządzenie, które w efekcie będzie tańsze w całej eksploatacji, a nie tylko przy zakupie. Coraz częściej również pytają o koszty serwisu i części zamiennych. Zauważalne było także większe zainteresowanie pompami ciepła, głównie powietrznymi.

Widać zwiększenie zainteresowanie fotowoltaiką jako technologią pozyskiwania energii słonecznej na cele prosumenckie, także na cele grzewcze. Dodatkowo niestety nie widać zbytniego zainteresowania wykorzystywaniem etykiet energetycznych na urządzeniach. Jest to spowodowane brakiem egzekwowania tego prawa przez Państwo, instalatorzy nie widzą raczej korzyści. Wątpliwym pocieszeniem jest to, ze nie jest to wyłącznie problem Polski. Nastąpiły także duże zmiany spowodowane wejściem w życie ustawy o czynnikach chłodniczych, która ma zastosowanie w pompach ciepła – trzeba mieć uprawnienia UDT na F-gazy, aby móc kupić urządzenie – to jest duża zmiana dotycząca rynku urządzeń do chłodzenia. Podobnie zamieszanie na rynku wywołało rozporządzenie Ministra Rozwoju dla kotłów na paliwa stałe obowiązujące od początku IV kwartału 2017 roku. Był to krok w dobrym kierunku, mający na celu ograniczenie i w konsekwencji zahamowanie podaży urządzeń grzewczych, które w decydujący sposób przyczyniały się do powstawania niskiej emisji w procesie ogrzewania. Niedoskonałość tego aktu prawnego spowodowała, że w cudowny sposób w ciągu miesiąca niektóre kotły grzewcze na paliwa stałe przekształciły się w nazwie na „kotły do przygotowania c.w.u." lub „kotły opalane biomasą niedrzewną", czyli takie, których nie obowiązują zaostrzone rygory dotyczące ograniczenia niskiej emisji. Problem nieuczciwej konkurencji spowodował straty firm producenckich, które poważnie potraktowały zapisy i intencje rozporządzenia, zamykając produkcje urządzeń niespełniających nowych wymagań. W efekcie straciły udziały w rynku na rzecz tych, których sposobem na biznes jest wykorzystywanie luk prawnych, aby odpowiedzieć na zapotrzebowanie tej nieuświadomionej części klientów końcowych, która nie może odzwyczaić się od palenia w kotłach śmieciami i paliwem odpadowym, zatruwając siebie i swoich sąsiadów. Rezultatem takiej sytuacji jest uzupełniane oferty o tzw. kotły, które nie są objęte zakazem, a trują otoczenie w taki sam sposób jak te zakazane. Obecnie trwają prace nad nowelizacją mającą na celu poprawienie zapisów zawartych w rozporządzeniu.

Także w 2017 roku nastąpił znaczny wzrost zainteresowania łącznością bezprzewodową oraz aplikacjami mobilnymi do sterowania urządzeniami grzewczymi na odległość. Świadomość IoT wzrasta wśród klientów. Nastąpiło zdecydowane poszerzenie ofert firm kotlarskich o bardzo szeroką gamę elementów sterowania ogrzewaniem za pomocą internetu tj. poprzez tablety bądź smartfony.

Reasumując sytuację na rynku instalacyjno-grzewczym w IV kwartale i w całym 2017 roku można wyszczególnić takie zjawiska jak:

  • braki kadrowe,
  • presja płacowa wśród pracowników, ale także w relacjach instalator-dostawca-klient,
  • braki towarowe na początku i w trakcie sezonu sprzedaży spowodowane zwiększonym popytem,
  • kontrole różnych urzędów, począwszy od GIOŚ po izby skarbowe, które potwierdzały, że jest wszystko w porządku, ale były obciążeniem dla firm w sytuacji podwyższonego sezonu sprzedaży i instalacji.

Tradycyjnie można było zauważyć presję cenową, szczególnie po niepewnym pierwszym kwartale, ale także w okresie zwiększonego zapotrzebowania na urządzenia. Pod koniec IV kwartału presja cenowa miała kontekst wyrabiania planów rocznych, w celu uzyskania lepszych bonusów przez hurtownie i instalatorów. Walka konkurencyjna, czasami w postaci niepohamowanego obniżania cen, szczególnie na inwestycjach, pod hasłem walki o tzw. „udziały rynkowe" nie daje w dłuższej perspektywie firmom nic, poza spadkiem marży i koniecznością nadrabiania obrotem na coraz niższej marży, aby wypełnić plany obrotowe narzucane przez centrale. W trakcie 2017 roku dała się zauważyć także dalsza powolna konsolidacja struktur dystrybucyjnych, ale może poza jednym przypadkiem, brak istotnych zmian w przypadku graczy rynkowych.

(...)

Problemy i obawy
W 2017 roku budownictwo i branża instalacyjno-grzewcza spotkały się z nowymi problemami związanymi ze wzrostem koniunktury w branży. Są to rosnące w widoczny sposób koszty materiałów, a także, co obecnie jest najbardziej dotkliwe, brak wykwalifikowanych pracowników. Pomimo większego popytu na usługi budowlane, wiele firm miało problem, aby mu sprostać, ze względu na brak rąk do pracy. Tego braku nie jest w stanie zapełnić napływ pracowników z Białorusi i Ukrainy, tym bardziej, że ci ostatni coraz częściej jadą dalej do Europy Zachodniej. W branży grzewczej nie jest to tak widoczne jak w branży ogólnobudowlanej, chociaż obecnie instalatorzy mają kalendarz robót zapełniony w perspektywie na kilka miesięcy w przód. Jest to oczywiście dobra sytuacja dla instalatorów, ale gorsza dla inwestorów, którzy z powodu braku rąk do pracy muszą zmieniać harmonogramy prac.

Pewne obawy w branży instalacyjno-grzewczej pojawiły się także w związku z nowymi przepisami finansowymi związanymi z wprowadzeniem tzw. odwróconego podatku VAT. Konieczność oczekiwania na zwrot VAT w przypadku wielu firm powodowała problemy z płynnością finansową i terminowym regulowaniem należności. Problem dotyczy zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw działającym w charakterze podwykonawców. Kupują one materiały, paliwo, usługi itp z VAT, ale rozliczać będą generalnych wykonawców bez VAT (netto), więc jedynym sposobem dla nich na odzyskanie z powrotem VAT będzie odzyskiwanie go w urzędzie skarbowym. To zajmie trochę czasu, a każdy błąd w fakturowaniu będzie prawdopodobnie powodować dalsze odroczenie w zwrocie VAT. W drugiej połowie roku sytuacja już się nieco pod tym względem ustabilizowała i wpływ zmian w ustawie o VAT powinien w przyszłości mieć już znacznie mniejszy udział w problemach z płynnością finansową firm.
Sprawa rozliczania VAT dotyczy nie tylko wykonawców, ale także dostawców (hurtowników materiałów budowlanych i instalacyjnych).

(...)

Wyniki budownictwa mieszkaniowego w 2016 i 2017 roku w zakresie liczby udzielanych pozwoleń na budowę i zgłoszeń inwestycji do realizacji, jak także ilości rozpoczynanych budów, pozwalają z optymizmem patrzeć na potencjalne wyniki branży instalacyjno-grzewczej w 2018 roku. Pozytywna tendencja powinna się utrzymać, jeżeli nie nastąpi jakieś większe tąpniecie w światowej gospodarce, na co nie mamy wpływu, lub nie wystąpią inne negatywne zjawiska polityczne. Branża instalacyjno-grzewcza w Polsce w 2017 roku osiągnęła stosunkowo wysokie wzrosty, których osiągnięty poziom zostanie utrzymany, ale dynamika może nieco osłabnąć z uwagi na możliwości finansowe inwestorów.
Pamiętajmy, że spora część inwestycji była finansowana z zasobów własnych inwestorów, a nie w oparciu o jakiś program wsparcia. W 2018 roku ruszy program „Mieszkanie +", jednak za wcześnie jest prognozować, jakie będzie miał przełożenie na rynek instalacyjno-grzewczy. Póki co, w 2018 roku, będzie jeszcze wystarczająco mieszkań do wykończenia, które będą musiały być wyposażone w urządzenia grzewcze i przyłączone do nich instalacje.

Autor: Janusz Starościk – SPIUG Warszawa, 17.02.2018 r.

Jeśli chcesz przeczytać pełną treść artykułu zamów prenumeratę lub e-wydanie.

homeWyszukiwarka

homeTagi

homeWydarzenia

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem