sobota, wrzesień 22, 2018

    Najnowsze wydanie


    PI 3/2018

okładka PI3

 

Rok 2017 w branży instalacyjno-grzewczej – już dawno nie było tak dobrze

Przebieg roku 2017 w branży instalacyjno-grzewczej był bardzo interesujący. Po pewnym załamaniu, a raczej spowolnieniu w miesiącach marzec/kwiecień, rok charakteryzował się dużą aktywnością zakupową zarówno w obszarze urządzeń grzewczych o małej mocy, ale także urządzeń średniej i dużej mocy. Rok 2017 był wyjątkowy dla całej branży instalacyjno-grzewczej w Polsce jako dla całości.

 

Pierwszy kwartał 2017 roku, jeśli chodzi o sprzedaż urządzeń grzewczych i elementów instalacyjnych, był raczej przeciętny i nie zapowiadał zwyżek, które pozwoliły na tak wysoki wynik sprzedaży w całym 2017 roku. W II i III kwartale nastąpił pewien szok wynikowy w sprzedaży praktycznie u wszystkich producentów, który spowodował pewne niedowierzanie i w rezultacie weryfikacje spływających z rynku informacji sprzedażowych. Było to spowodowane także dość dużą rozbieżnością wyników, jeśli chodzi o wysokość sprzedaży u producentów i u dystrybutorów. Powodowało to pewne niedowierzanie na rynku i wątpliwości, co do zbieranych informacji, co wymusiło weryfikacje danych bezpośrednio u graczy rynkowych, którzy praktycznie każdy z osobna potwierdzili osiągane wyniki. IV kwartał 2017 roku w branży był już spokojniejszy i wzrosty były traktowane jako zjawisko odzwierciedlające aktualną sytuację rynkową oraz jako możliwość wykorzystania potencjału do polepszenia wyników firm w całym 2017 roku.

20180220raport0

Tendencja wzrostowa na takim poziomie ma kilka przyczyn. Podstawową przyczyną z pewnością jest sygnalizowany w 2015 i 2016 roku wzrost rozpoczynanych budów i wydawanych pozwoleń na budowę w budownictwie mieszkaniowym. Przy założeniu cyklu budowy trwającym 18-24 miesiące w wypadku deweloperów i nieco dłuższym, tj. 2-3 lata w wypadku inwestorów indywidualnych, obecne wyniki tak naprawdę nikogo nie powinny dziwić.
Obok znaczących wzrostów w budownictwie mieszkaniowym, pojawiło się wiele lokalnych programów walki z niską emisją, w tym programy wsparcia na poziomie gminnym wykorzystujące fundusze unijne w ramach RPO oraz programy wsparcia w ramach PONE. Trzeba podkreślić, że lokalne programy wykorzystywane na rzecz poprawy jakości powietrza są finansowane głównie z funduszy unijnych, których wykorzystanie w około 75% zostało pozostawione w gestii samorządów lokalnych. Oczywiście wykorzystanie tych funduszy nie jest jednakowe w poszczególnych regionach kraju. Pewnym problemem jest różnorodność zasad i założeń tych programów. Powoduje to pewien zamęt na rynku, ponieważ w sąsiadujących ze sobą gminach mogą występować różne wymagania, co do warunków technicznych, jakie muszą spełniać urządzenia grzewcze, żeby być brane pod uwagę w przetargach. Czasami różnice w wymaganiach są irracjonalne i niezrozumiałe. Dlatego Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG) podjęło inicjatywę ujednolicenia takich wymagań w skali kraju. Oczywiście pozostaje otwarte pytanie, czy przedstawiciele władz odpowiedzialnych za te programy będą konsekwentni w działaniu i zaimplementują propozycje przygotowane przez SPIUG – bardzo oczekiwane przez producentów, którzy wydają się być już zmęczeni loterią na przetargach i często nieuczciwą konkurencją.
Osobną przyczyną tak dużych wzrostów sprzedaży w branży instalacyjno-grzewczej w Polsce w 2017 roku były także oczekiwane i stopniowo wprowadzane zaostrzenia regulacji prawnych celu w ograniczenia niskiej emisji. Dyskusja na ten temat i podjęte działania zaczęły motywować inwestorów do modernizacji posiadanych już instalacji grzewczych. Zjawisko wzrostu świadomości społeczeństwa, co do zagrożeń z tytułu występowania niskiej emisji, może tylko cieszyć, jednak jest jeszcze dużo do zrobienia w tym obszarze, tym bardziej, że już z pewnej krótkiej perspektywy czasu widać, że wprowadzane regulacje nie działają tak jak należy i wymagają nowelizacji i konsekwentnych przepisów wykonawczych.
Duże wzrosty w budownictwie mieszkaniowym nie są spowodowane jakimś nowym programem budowy mieszkań finansowanym przez kredyty bankowe. Program „Mieszkanie +” firmowany przez byłe już Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa był prezentowany w drugiej połowie 2017 roku, z perspektywą wprowadzania dopiero od 2018 roku. Nowe inwestycje są głównie finansowane gotówką przez indywidualnych inwestorów, którzy ze swoimi oszczędnościami konsekwentnie uciekają z banków i lokują je w murach. Jest to pewien ewenement na skalę europejską czy wręcz światową, gdzie większość mieszkań jest kupowanych w oparciu o kredyty bankowe, podczas gdy w Polsce mamy wysyp zakupu nieruchomości za gotówkę. Taka sytuacja przekłada się w wymierny sposób na wyniki konsumpcji wewnętrznej, która z kolei przyczynia się do osiąganego na stosunkowo wysokim poziomie ogólnego wyniku gospodarczego. Wpływ na to mają dwie główne przyczyny:
- Jedna z nich to poziom oprocentowania lokat w bankach, który osiągnął tak niski poziom, że hasło inwestycji w mieszkanie na wynajem stało się nośne, bez względu z rosnącą podaż takich lokali, przy równoczesnym braku realnych przesłanek znaczącego wzrostu popytu na rynku wynajmu.
- Drugim powodem jest w dalszym ciągu panująca wśród klasy średniej w Polsce niepewność co do rozwoju sytuacji geopolitycznej i wewnętrznej w Polsce. Należy pamiętać, że drobni inwestorzy, którzy są klientami deweloperów, to głównie klasa średnia, która z rezerwą podchodzi do obecnie rządzących i widzi sporo podobieństw do czasów słusznie minionych przed 30 laty, stąd ta niepewność i ograniczone zaufanie, co do przyszłości gospodarki, prawa itp. Wychodzą oni z założenia, że w razie jakiś turbulencji, bank nie zagwarantuje im bezpieczeństwa oszczędności złożonych na kontach, stąd ucieczka „w mury”. Tego typu tendencje widać było już od 2016 roku, kiedy rozpoczął się boom zakupów u deweloperów, a co jeszcze nie było widoczne w wykończeniowej fazie prac.
GUS w styczniu 2018 roku opublikował dane statystyczne, z których wynika, że w 2017 roku produkcja budowlano-montażowa była o 12,1% wyższa niż w 2016 roku, co także znalazło odzwierciedlenie w pozytywnych wynikach branży instalacyjno-grzewczej, kiedy w odniesieniu do 2015 roku odnotowano spadek o 14,1%.
W 2017 roku inwestycje zwiększyły się o 5,4 %, po spadku o 7,9% rok wcześniej. Biorąc pod uwagę to, że inwestycje zaczęły rosnąć na dobre dopiero w III kwartale 2017 r., kiedy wzrost wyniósł 3,3% rok do roku, całoroczny wynik może wskazywać, że w IV kwartale rozpoczął się inwestycyjny boom głównie w budownictwie. Ekonomiści szacują, że pod koniec roku tempo wzrostu inwestycji mogło być dwucyfrowe, co także przekłada się na sytuacje w branży instalacyjno-grzewczej. Takie wyniki mogą cieszyć, chociaż należy do nich podchodzić ostrożnie. Zawdzięczamy je przede wszystkim znacznemu zwiększeniu popytu krajowego oraz dobrej koniunkturze w gospodarce światowej, co pozwala na osiągnięcie dobrych wyników w eksporcie. Także po załamaniu się w 2016 roku stopnia wykorzystania środków unijnych ze względów sposobu organizacji przetargów i zmian personalnych, także tutaj rozpoczęcie szeregu lokalnych programów opartych o fundusze Unii Europejskiej znalazło swoje odzwierciedlenie we wzrostach rynku budowlanego i w tym instalacyjno-grzewczego.

20180220raport01

W 2017 roku utrwaliła się tendencja wzrostowa w produkcji budowlano-montażowej, której wzrost był w grudniu 2017 roku na poziomie 12,7% w stosunku do grudnia 2016 roku, kiedy odnotowano spadek na poziomie 8% Po wyeliminowaniu wpływu czynników o charakterze sezonowym, produkcja budowlano-montażowa ukształtowała się na poziomie wyższym o 17,6% niż w grudniu 2016 r. Jak podaje GUS, w porównaniu do grudnia 2016 r. wzrost produkcji odnotowano we wszystkich działach budownictwa, przy czym w podmiotach, których podstawowym rodzajem działalności są roboty specjalistyczne – o 11,6%, a w zajmujących się głównie wznoszeniem budynków – o 2,3%.

Sytuacja w budownictwie mieszkaniowym przekłada się i będzie się jeszcze w niedalekiej przyszłości przekładać na bardzo dobre wyniki w branży instalacyjno-grzewczej. Według danych podanych przez GUS, w każdej kategorii, tzn. mieszkań oddanych do użytku, mieszkań, których budowę rozpoczęto i mieszkań, na budowę których wydano pozwolenia, zanotowano wzrosty, co przełożyło się bezpośrednio na wyniki w branży w 2017 roku, jak też dało nadzieję, że rok 2018 nie powinien być gorszy w branży instalacyjno-grzewczej. Według wstępnych danych, w 2017 roku oddano do użytku ponad 178 tys. mieszkań, co oznacza wzrost na poziomie 9,1% w stosunku do 2016 roku, w którym wzrost wyniósł 10,6%, ale w odniesieniu do niższej bazy. W 2017 roku wydano ponad 250 tys. pozwoleń na budowę mieszkań, co jest wynikiem lepszym o 18,3% w porównaniu do 2016 roku, kiedy ten wzrost wyniósł 12%. Także w grupie mieszkań, których budowę rozpoczęto, osiągnięty został wzrost o 18,4%, przy ilości prawie 206 tys. w stosunku do 2016 roku, kiedy ten wzrost wyniósł 3,3%.

Problemy i obawy
W 2017 roku budownictwo i branża instalacyjno-grzewcza spotkały się z nowymi problemami związanymi ze wzrostem koniunktury w branży. Są to rosnące w widoczny sposób koszty materiałów, a także, co obecnie jest najbardziej dotkliwe, brak wykwalifikowanych pracowników. Pomimo większego popytu na usługi budowlane, wiele firm miało problem, aby mu sprostać, ze względu na brak rąk do pracy. Tego braku nie jest w stanie zapełnić napływ pracowników z Białorusi i Ukrainy, tym bardziej, że ci ostatni coraz częściej jadą dalej do Europy Zachodniej. W branży grzewczej nie jest to tak widoczne jak w branży ogólnobudowlanej, chociaż obecnie instalatorzy mają kalendarz robót zapełniony w perspektywie na kilka miesięcy w przód. Jest to oczywiście dobra sytuacja dla instalatorów, ale gorsza dla inwestorów, którzy z powodu braku rąk do pracy muszą zmieniać harmonogramy prac.


Pewne obawy w branży instalacyjno-grzewczej pojawiły się także w związku z nowymi przepisami finansowymi związanymi z wprowadzeniem tzw. odwróconego podatku VAT. Konieczność oczekiwania na zwrot VAT w przypadku wielu firm powodowała problemy z płynnością finansową i terminowym regulowaniem należności. Problem dotyczy zwłaszcza małych i średnich przedsiębiorstw działającym w charakterze podwykonawców. Kupują one materiały, paliwo, usługi itp z VAT, ale rozliczać będą generalnych wykonawców bez VAT (netto), więc jedynym sposobem dla nich na odzyskanie z powrotem VAT będzie odzyskiwanie go w urzędzie skarbowym. To zajmie trochę czasu, a każdy błąd w fakturowaniu będzie prawdopodobnie powodować dalsze odroczenie w zwrocie VAT. W drugiej połowie roku sytuacja już się nieco pod tym względem ustabilizowała i wpływ zmian w ustawie o VAT powinien w przyszłości mieć już znacznie mniejszy udział w problemach z płynnością finansową firm. Sprawa rozliczania VAT dotyczy nie tylko wykonawców, ale także dostawców (hurtowników materiałów budowlanych i instalacyjnych).

Co prawda rynek budowlany jest już inny niż w czasie kryzysu lat 2012-2013. W tamtych latach wiele podmiotów gospodarczych zniknęło z rynku. Sporo firm, na podstawie tych doświadczeń nauczyło się nie podejmować zleceń poniżej pewnej granicy kosztów, prowadzić właściwą gospodarkę kosztową w firmach, także w sferze inwestycji etc. Niestety, mając świadomość ryzyka, wiele firm nadal działa w schemacie zdobywania jakichkolwiek zleceń, aby móc pokryć swoje zobowiązania z poprzednich inwestycji. Trwale ujemny bilans ilości firm na rynku krajowym, zwłaszcza tych o regionalnej skali działalności, wyspecjalizowanych w pracach infrastrukturalnych i wykończeniowych w tym firm instalacyjnych, to niestety stały, póki co, element polskiego budownictwa.
Podsumowując sytuację finansową firm, wygląda na to, że wiele firm wyciągnęło wnioski z problemów płatnościowych w poprzednich latach, kiedy krótkotrwały boom w wykonawstwie powodował nadmierne inwestycje i zakupy przy bardzo odległych terminach płatności, których udzielali dostawcy. Później po wydaniu pieniędzy przychodziły terminy płatności za dostawy, płatności do urzędu skarbowego czy ZUS i następował początek problemów.
Osiągniętym w 2017 roku wynikom branży instalacyjno-grzewczej sprzyjały bardzo dobra koniunktura w budownictwie, zarówno wielorodzinnym jak i jednorodzinnym, oraz także stabilna sytuacja w gospodarce. Według ekonomistów poprawiają się perspektywy gospodarki światowej. Chociaż na początku lutego 2018 roku zostały wysłane sygnały ostrzegawcze ze światowych giełd, że ten rok może nie być taki różowy. Jeśli chodzi o światową ekonomię, to można mieć nadzieję, że osiągnięte w ostatnich dwóch latach wzrosty w ilości wydawanych pozwoleń na budowę oraz rozpoczynanych budów w branży mieszkaniowej, pozwolą na utrzymanie pozytywnego wzrostowego trendu na rynku instalacyjno-grzewczym.
Sam przebieg roku 2017 w branży instalacyjno-grzewczej był bardzo interesujący. Po pewnym załamaniu, a raczej spowolnieniu w miesiącach marzec/kwiecień, rok charakteryzował się dużą aktywnością zakupową zarówno w obszarze urządzeń grzewczych o małej mocy, ale także urządzeń średniej i dużej mocy. Przejściowe kłopoty części firm działających na rynku instalacyjno-grzewczym na przełomie marca i kwietnia spowodowały pewne nerwowe zachowania i pojawiły się tendencje do np.:
- płacenia prowizji handlowcom za sprzedaż określonego asortymentu, co powodowało wzrost sprzedaży w niektórych regionach Polski,
- wymiany handlowców pomiędzy firmami
- wzrostu oczekiwań na dodatkowe gratyfikacje.
Po stosunkowo średnim pierwszym kwartale, przyszedł drugi, którego wyniki spowodowały konieczność ich weryfikacji z uwagi na wątpliwości co do ich wiarygodności. Dość duża rozbieżność mogła być spowodowana faktem, że przy ruszającym coraz szybciej rynku od połowy II kwartału spora część dystrybutorów skorzystała z oferty ze strony producentów dot. zamagazynowania w urządzenia grzewcze przed planowanymi podwyżkami. W związku z powyższym kotły opuściły magazyny producentów, docierając do magazynów dystrybutorów, co nie przełożyło się bezpośrednio na tak zwiększone zapotrzebowanie rynku. Oczywiście różnice istniały i będą istnieć zawsze pomiędzy tymi grupami firm, z uwagi na przesuniecie czasowe w sprzedaży, niemniej pod koniec 2017 roku opinia, co do trendu w aktualnej sytuacji na rynku branży grzewczej była u wszystkich zgodna. Różnice mogą być tylko co do wielkości dwucyfrowego wzrostu i regionalizacji sprzedaży. W IV kwartale już nie było zaskoczenia, ponieważ dostawcy uzupełnili swoje zapasy magazynowe i byli w stanie wykorzystać potencjał sprzedaży, jaki pojawił się do końca roku.
Taka sytuacja rynkowa jak w 2017 roku pojawiła się w Polsce po raz pierwszy od wielu lat. Wpływ na to miała dynamika sprzedaży zarówno w tzw. nowym budownictwie, jak także na rynku wymian, które tradycyjnie dzieliły się swoimi udziałami względnie po połowie, z pewną kilkuprocentową różnicą na jedną lub druga stronę w zależności od koniunktury. Można to wytłumaczyć dwoma głównymi przyczynami:
Jedna z nich to bardzo duże wzrosty wykańczanych, oddawanych i budowanych mieszkań. Większa liczba oddawanych do użytku mieszkań oznacza większe zapotrzebowanie na elementy instalacji grzewczej w tym źródła ciepła. Oczywiście coraz bardziej znowu mówi się o wspieraniu rozwiązań preferujących zastosowanie ciepła systemowego jako podstawowego źródła ciepła. O ile ma to uzasadnienie w ściśle zurbanizowanych obszarach miast, to w przypadku budownictwa jednorodzinnego lub mniejszych domów wielorodzinnych poza centrami miast, tam gdzie sieć jest jeszcze niewystarczająca, można dyskutować, co do uzasadnienia nacisku legislacyjnego na taki lub inny rodzaj zaopatrzenia budynku w ciepło. Tego typu głosy są uzasadniane koniecznością walki ze smogiem. Chyba jednak lepiej decyzje pozostawić inwestorowi pod warunkiem, że instalacja, którą wybierze nie będzie się przyczyniała do powstawania niskiej emisji i będzie efektywna energetycznie. Właśnie tego rodzaju rozwiązania przeżyły pewien boom w 2017 roku. Infrastruktury dla sieci ciepłowniczych nie da się w tak szybkim tempie wybudować, a domy muszą być przed zima ogrzane, dlatego w wielu przypadkach spowodowało to zwiększone zapotrzebowanie na indywidualne urządzenia grzewcze, wbrew naciskom lobby ciepłowniczego, ale trzeba podkreślić, że w ogrzewnictwie w Polsce jest wystarczająco dużo potencjału zarówno dla ciepła systemowego jak i ogrzewania indywidualnego, bez konieczności wywoływania nowej niezdrowej rywalizacji. W 2017 roku pojawiło się także szereg inwestycji w budownictwie wielorodzinnym opartych na ogrzewaniu kotłami średniej mocy. Zauważalny jest trend, że urządzenie dużej mocy coraz częściej jest zastępowane układami kaskadowymi opartymi na gazowych kotłach wiszących.
Inną przyczyną są coraz szersze działania zmierzające do ograniczenia niskiej emisji na szczeblu lokalnym. W wielu regionach Polski, w oparciu o fundusze unijne powstało szereg programów wsparcia ograniczenia niskiej emisji przez wymianę starych kotłów na nowe. Jest to rynek bardzo rozproszony. Nie istnieje żadna centralna baza danych tego typu projektów, dlatego o ich skuteczności słychać dopiero w bezpośrednim kontakcie z zainteresowanymi – mieszkającymi lub dostarczającymi urządzenia grzewcze do takiej czy innej gminy. Oczywiście, niestety często w przypadku kotłów na paliwa stałe się zdarza, że wymieniany jest stary kocioł na nowy, o podobnym poziomie emisji szkodliwych substancji i możliwości spalania byle czego, co tylko daje ogień. W przypadku kotłów gazowych sytuacja wydaje się być prostsza. Ze względu na regulacje dyrektywy ErP, na rynek można wprowadzać tylko kotły kondensacyjne, co jest bardzo dobrym, prostym i skutecznym rozwiązaniem. Dlatego wszędzie tam, gdzie to możliwe, inwestorzy już się przekonali do takiego rozwiązania i wymieniają stare kotły konwencjonalne na nowe, bardziej ekonomiczne kotły kondensacyjne, które obok znacznie mniejszego poboru gazu, dają także znacznie ograniczoną ilość substancji odprowadzanych do atmosfery w procesie spalania. Zaowocowało to pewnym wzrostem rynku wymian, który także miał swój znaczący wkład w zwiększoną sprzedaż urządzeń grzewczych w 2017 roku. W przypadku nowych realizacji indywidualnego ogrzewania gazowego przeszkodą może być coraz trudniejszy dostęp do gazu, co może wydawać się irracjonalne. Niemniej jednak spółki gazowe mają całkowity, bądź znaczący udział skarbu państwa, co spowodowało, że w ostatnich dwóch latach nastąpiły istotne zmiany kadrowe w tych firmach. Efektem tego jest przejściowe wstrzymywanie inwestycji i często wydłużony czas oczekiwania na wykonanie przyłącza gazowego, żeby podłączyć instalację grzewczą. Mimo to, tam gdzie to przyłącze już jest, programy unijne na lokalnym szczeblu napędzają skutecznie rynek wymian starych urządzeń na nowe, czystsze i bardziej efektywne. Dzięki podejmowanym akcjom informacyjnym na rzecz ograniczenia niskiej emisji wzrosło także zainteresowanie nowoczesnymi technologiami grzewczymi, w tym OZE, zarówno pompami ciepła, jak także kolektorami słonecznymi, chociaż te ostatnie bardziej są widoczne w przetargach gminnych, organizowanych w efekcie dobrych praktyk z tego typu instalacjami w samej gminie lub „u sąsiada” szczególnie we wschodniej Polsce. W każdym razie tendencja spadkowa w przypadku kolektorów słonecznych nie powinna się już pogłębiać.
Wprowadzane programy gminne mające na celu ograniczanie niskiej emisji pobudzają rynek i w całym roku 2017 miały duży wpływ na wzrosty w ilości sprzedanych kotłów. Bardzo istotną sprawą jest wzrost świadomości klientów o szkodliwości niskiej emisji, a dzięki istnieniu gminnych programów wsparcia, zmniejsza się wielkość smogu pochodząca od kotłów węglowych/śmieciowych oraz starych atmosferycznych kotłów gazowych i olejowych. Programy gminne zazwyczaj są niestety nastawione tylko na dostawę, a później klient – beneficjent takiego programu musi sam znaleźć instalatora, a z tym bywa różnie. Pozytywne jest to, że taka sytuacja daje także pracę małym firmom instalacyjnym. Szkoda tylko, że to zazwyczaj jest szara strefa gospodarki, ponieważ klient końcowy nie wymaga często faktury za montaż.
W programach dofinansowania zdarzały się także nieprawidłowości, polegające na formułowaniu wymagań przetargowych w taki sposób, że możliwe było zastosowanie kotła tylko jednego producenta. Także zdarzało się, że kotły były oferowane wraz z oryginalnymi zasobnikami producentów, a później dostarczane z innymi nie markowymi zasobnikami. Dlatego SPIUG podjął inicjatywę przekonania decydentów do przyjęcia wspólnych dla całego obszaru kraju porównywalnych kryteriów technicznych urządzeń i organizacji przetargów w realizacji programów wsparcia.

20180220raport1

Sytuacja finansowa branży grzewczej
Ogólna sytuacja finansowa w branży grzewczej wydaje się ustabilizowana. W 2017 roku, nie dało się zauważyć spektakularnych zaległości finansowych, chociaż zmiana ustawy o VAT spowodowała pewne turbulencje z płatnościami u części firm wykonawczych. Tradycyjnie podstawowym czynnikiem transakcyjnym była cena. Zauważalny jest także wzrost znaczenia Internetu w pozyskiwaniu informacji technicznych i handlowych w branży instalacyjno-grzewczej. Z punktu widzenia instalatora, cały rok był bardzo obfity w zamówienia, do końca roku instalatorzy byli bardzo obłożeni zleceniami, do tego stopnia, że brakowało ludzi do pracy o czym było wspomniane wcześniej. Klienci coraz częściej szukają rozwiązań oraz urządzeń grzewczych o dobrej jakości za przystępną cenę, ale są gotowi zaakceptować nieco wyższa cenę, aby kupić lepsze urządzenie, które w efekcie będzie tańsze w całej eksploatacji,
a nie tylko przy zakupie. Coraz częściej również pytają o koszty serwisu i części zamiennych. Zauważalne było także większe zainteresowanie pompami ciepła, głównie powietrznymi.
Widać zwiększenie zainteresowanie fotowoltaiką jako technologią pozyskiwania energii słonecznej na cele prosumenckie, także na cele grzewcze. Dodatkowo niestety nie widać zbytniego zainteresowania wykorzystywaniem etykiet energetycznych na urządzeniach. Jest to spowodowane brakiem egzekwowania tego prawa przez Państwo, instalatorzy nie widzą raczej korzyści. Wątpliwym pocieszeniem jest to, ze nie jest to wyłącznie problem Polski. Nastąpiły także duże zmiany spowodowane wejściem w życie ustawy o czynnikach chłodniczych, która ma zastosowanie
w pompach ciepła – trzeba mieć uprawnienia UDT na F-gazy, aby móc kupić urządzenie – to jest duża zmiana dotycząca rynku urządzeń do chłodzenia. Podobnie zamieszanie na rynku wywołało rozporządzenie Ministra Rozwoju dla kotłów na paliwa stałe obowiązujące od początku IV kwartału 2017 roku. Był to krok w dobrym kierunku, mający na celu ograniczenie i w konsekwencji zahamowanie podaży urządzeń grzewczych, które w decydujący sposób przyczyniały się do powstawania niskiej emisji w procesie ogrzewania. Niedoskonałość tego aktu prawnego spowodowała, że w cudowny sposób w ciągu miesiąca niektóre kotły grzewcze na paliwa stałe przekształciły się w nazwie na „kotły do przygotowania c.w.u.” lub „kotły opalane biomasą niedrzewną”, czyli takie, których nie obowiązują zaostrzone rygory dotyczące ograniczenia niskiej emisji. Problem nieuczciwej konkurenci spowodował straty firm producenckich, które poważnie potraktowały zapisy i intencje rozporządzenia, zamykając produkcje urządzeń niespełniających nowych wymagań. W efekcie straciły udziały w rynku na rzecz tych, których sposobem na biznes jest wykorzystywanie luk prawnych, aby odpowiedzieć na zapotrzebowanie tej nieuświadomionej części klientów końcowych, która nie może odzwyczaić się od palenia w kotłach śmieciami i paliwem odpadowym, zatruwając siebie i swoich sąsiadów. Rezultatem takiej sytuacji jest uzupełniane oferty o tzw. kotły, które nie są objęte zakazem, a trują otoczenie w taki sam sposób jak te zakazane. Obecnie trwają prace nad nowelizacją mającą na celu poprawienie zapisów zawartych w rozporządzeniu.
Także w 2017 roku nastąpił znaczny wzrost zainteresowania łącznością bezprzewodową oraz aplikacjami mobilnymi do sterowania urządzeniami grzewczymi na odległość. Świadomość IoT wzrasta wśród klientów. Nastąpiło zdecydowane poszerzenie ofert firm kotlarskich o bardzo szeroką gamę elementów sterowania ogrzewaniem za pomocą internetu tj. poprzez tablety bądź smartfony.
Reasumując sytuację na rynku instalacyjno-grzewczym w IV kwartale i w całym 2017 roku można wyszczególnić takie zjawiska jak:
- braki kadrowe,
- presja płacowa wśród pracowników, ale także w relacjach instalator-dostawca-klient,
- braki towarowe na początku i w trakcie sezonu sprzedaży spowodowane zwiększonym popytem,
- kontrole różnych urzędów, począwszy od GIOŚ po izby skarbowe, które potwierdzały, że jest wszystko w porządku, ale były obciążeniem dla firm w sytuacji podwyższonego sezonu sprzedaży i instalacji.
Tradycyjnie można było zauważyć presję cenową, szczególnie po niepewnym pierwszym kwartale, ale także w okresie zwiększonego zapotrzebowania na urządzenia. Pod koniec IV kwartału presja cenowa miała kontekst wyrabiania planów rocznych, w celu uzyskania lepszych bonusów przez hurtownie
i instalatorów. Walka konkurencyjna, czasami w postaci niepohamowanego obniżania cen, szczególnie na inwestycjach, pod hasłem walki o tzw. „udziały rynkowe” nie daje w dłuższej perspektywie firmom nic, poza spadkiem marży i koniecznością nadrabiania obrotem na coraz niższej marży, aby wypełnić plany obrotowe narzucane przez centrale. W trakcie 2017 roku dała się zauważyć także dalsza powolna konsolidacja struktur dystrybucyjnych, ale może poza jednym przypadkiem, brak istotnych zmian
w przypadku graczy rynkowych.

Konwencjonalne kotły gazowe wiszące
Z miesiąca na miesiąc był zauważany spadek sprzedaży kotłów niekondensacyjnych, chociaż spektakularne spadki mamy chyba za sobą. Poziom sprzedaży ustabilizował się na stosunkowo niewielkim poziomie z lekką tendencją spadkową. Sprzedaż jest kierowana praktycznie wyłącznie na wymianę tam, gdzie zamiana za kocioł kondensacyjny jest niemożliwa lub wiążę się z dużym nakładem kosztów i pracy przy przerabianiu instalacji czy konstrukcji budynku.
Zniknęły z rynku prawie całkowicie konwencjonalne kotły z zamkniętą komora spalania – tzw. kotły turbo. Niektóre źródła wskazują jednak na niewielkie wzrosty w rynku wymian kotłów konwencjonalnych z otwartą komorą spalania, ale ogólnie można przyjąć, że jest to produkt schodzący z rynku. W nowych obiektach nie są montowane, natomiast na rynku wymian zapytania o ich sprzedaż są tylko w sytuacjach, gdy ze względów technicznych zamiana na kotły kondensacyjne jest niemożliwa lub trudna do zrealizowania. Są to incydentalnie zapytania, głównie od starszych osób w mieszkaniach. Ogólnie można uznać tę grupę produktową za zanikającą, której sprzedaż osiągnęła swój stały, póki co niski poziom ze spadkiem na poziomie około 5% rok do roku.

20180220raport2

Kotły kondensacyjne
W przypadku kotłów kondensacyjnych, rok 2017 był rokiem dynamicznego wzrostu sprzedaży tego typu urządzeń. Wzrost sprzedaży był na tak nieoczekiwanie wysokim poziomie, że pojawiły się wątpliwości, czy zbierane z rynku dane o sprzedaży są wiarygodne i nie obarczone jakimś błędem zgrubnym. W ciągu roku utrwaliła się tendencja do wyraźnego wzrostu sprzedaży. Klienci zaczęli akceptować nieco wyższą cenę zakupu, w porównaniu do kotłów konwencjonalnych, gdyż mają świadomość znacznie niższych kosztów eksploatacji w przyszłości. Kocioł kondensacyjny stał się rozwiązaniem popularnym, dlatego także tutaj daje się zauważyć tendencja do poszukiwania kotła o najniższej cenie. Dlatego widać było w 2017 roku spadek cen sprzedaży kotłów kondensacyjnych oraz pewny wzrost udziału tzw. kotłów z wymiennikiem kondensującym, czyli tzw. quasi kondensatów. W tym wszystkim pozytywnym zjawiskiem jest to, że Polacy coraz częściej wybierają droższe, ale bardziej efektywne energetycznie, ekologiczne i energooszczędne rozwiązania grzewcze. W grupie produktowej gazowych kotłów kondensacyjnych odnotowano największą bo około 35% skale wzrostu w ciągu całego 2017 roku w porównaniu do 2016 roku. Rynek gazowych kotłów wiszących został praktycznie zdominowany przez te urządzenia. W grupie kotłów wiszących wszystkich razem, skala wzrostu była na poziomie około 28% w skali całego roku w porównaniu do 2016 roku. W ciągu 2017 roku, skala wzrostu w II i III kwartale była na tyle duża, że podjęto procedury weryfikacyjne wyników, aby uniknąć błędów zgrubnych w analizie. Można założyć, że w Polsce w 2017 roku dokonał się pewien przełom w świadomości społeczeństwa, które zaczęło wybierać droższe, ale bardziej oszczędne i niskoemisyjne urządzenia. Oczywiście rynek został do tego nieco przymuszony rozporządzeniami do dyrektywy ErP, ale w efekcie użytkownicy przekonali się do tego typu urządzeń grzewczych. Walka cenowa spowodowała, że na rynku pojawiły się i sprzedają się tańsze urządzenia z tzw. wymiennikiem kondensującym, czyli semikondensaty, ale pomimo stosunkowo niskiej ceny, stanowią jednak niewielki procent sprzedawanych na rynku kotłów gazowych. Także w celu obniżki kosztów produkcji, niektórzy producenci oferują alternatywne niskokosztowe kotły kondensacyjne, które są gorszej jakości, ale też tego typu urządzenia nie zdominowały rynku.

Gazowe kotły stojące ogółem
W grupie produktowej gazowych kotłów stojących sytuacja wydaje się być bez większych zmian, chociaż niektórzy uczestnicy rynku zgłaszali nawet 10÷20% wzrosty, podczas gdy inni zgłaszali spadki. Należy pamiętać, że przy stosunkowo niskim potencjale ilościowym, sprzedaż czy brak sprzedaży nawet niewielkiej ilości urządzeń znajduje odzwierciedlenie w dość znacznym skoku procentowym sprzedaży. Dlatego można zakładać, że sytuacja w tej grupie produktów jest stabilna, z tendencją do zastępowania gazowych kotłów stojących układami kaskadowymi kotłów wiszących. Teoretycznie w drugiej połowie roku było większe zainteresowanie tymi produktami, ale ze względu na gabaryty, rynek raczej pozostaje marginalny. Można przyjąć, że w grupie stojących kotłów gazowych ogólnie wystąpił niewielki, bo około 2% spadek sprzedaży w skali roku w porównaniu do 2016 roku, przy czym w przypadku kotłów kondensacyjnych nastąpił wzrost na poziomie około 17% w skali całego 2017 roku w porównaniu do 2016 roku. Dał się także zauważyć pewien wzrost sprzedaży kotłów olejowych, który wyniósł w skali całego 2017 roku około 11÷12%, przy czym w grupie urządzeń kondensacyjnych ten wzrost wyniósł około 20% w skali całego 2017 roku. Podobnie jak w przypadku stojących kotłów gazowych nie można tutaj mówić o ogromnym potencjale rynku na sprzedaż takich urządzeń.

Kotły stojące na paliwo stałe
W grupie produktowej stojących kotłów na paliwa stałe, pod koniec roku zaszły istotne zmiany za sprawą wejścia w życie od 1 października 2017 roku rozporządzenia podnoszącego wymagania ograniczenia emisji dla tego typu urządzeń. Mówiąc krótko, wolno produkować tylko kotły spełniające wymagania V klasy czystości, z okresem przejściowym dla sprzedaży wyprodukowanych urządzeń wyznaczonym na 30 czerwca 2018. Rozporządzenie choć w dalszym ciągu jest bardzo potrzebne i jest krokiem w dobrym kierunku wywarło już wpływ na kształtowanie się rynku kotłów na paliwa stałe, chociaż ze względu na wyłączenia, które znalazły się w rozporządzeniu, prawdopodobnie ulegnie nowelizacji, aby uszczelnić ten system. Chodzi o pewne zjawisko obchodzenia przepisów, które było opisane wcześniej. Brak nowelizacji rozporządzenia, która eliminowałby tego typu praktyki, zaowocuje tym, że w rzeczywistości tak potrzebne rozporządzenie stanie się jeszcze jednym martwym przepisem i nie przyczyni się do szybkiego zwalczania smogu w Polsce.
Jeśli chodzi o tendencje rynkowe, to w przypadku kotłów na paliwa stałe, odmiennie niż w poprzednich latach, IV kwartał 2017 przyniósł wzrost sprzedaży, który u większości dostawców osiągnął 1/3 obrotu całorocznego. Było to związane z wejściem w życie rozporządzenia o jakości kotłów. Dystrybutorzy chcieli się „zatowarować” przed wejściem w życie uregulowań. Nie jest to znaczący wzrost sprzedaży w stosunku do analogicznego okresu lat ubiegłych – jak się szacuje, sprzedano około 7% więcej urządzeń w porównaniu do IV kwartału 2016 oraz około 1% więcej w porównaniu do IV kwartału 2015. W IV kwartale 2017 roku kotły automatyczne zanotowały spadek na poziomie około 7% w stosunku do III kwartału 2017, natomiast w przypadku kotłów zasypowych nastąpił wzrost na poziomie ponad 40%, co jest spowodowane tym, że od 1 października nie można już w Polsce produkować kotów grzewczych, które nie odpowiadają V klasie czystości, w tym właśnie kotłów zasypowych, co spowodowało chęć zatowarowania na wszelki wypadek w urządzenia, które nie będą dopuszczone od 1 lipca 2018 do sprzedaży.
Rok 2017 po raz pierwszy przyniósł bardziej znaczący przyrost sprzedaży kotłów automatycznych. Przyrost sprzedaży wyniósł około 50%, podczas gdy w roku 2016 przyrost ten wynosił około 40%, a w 2015 około 33%. Na zwiększoną sprzedaż kotłów automatycznych przekładają się:
- wprowadzone uregulowania, co do jakości kotłów,
- uchwały antysmogowe obowiązujące w coraz większej liczbie województw,
- możliwość uzyskania dofinansowania na wymianę źródła ciepła,
- wzrost świadomości społecznej.
W IV kwartale 2017 roku sprzedaż kotłów automatycznych, jak się szacuje, stanowiła już ponad 45% urządzeń i była większa w stosunku do IV kwartału 2016 o około 40% i w stosunku do IV kwartału 2015 o około 34%. W IV kwartale 2017 roku w grupie kotłów automatycznych zanotowano lekki spadek w stosunku do III kwartału 2017, ale za to wystąpiły wzrosty w stosunku do IV kwartału 2016 o około 30% i w stosunku do IV kwartału 2015 o ponad 60%. Kotły zasypowe mimo sztucznego wzrostu w IV kwartale 2017 wywołanego wprowadzeniem uregulowań prawnych cieszą się jednak słabnącym zainteresowaniem.
Ogólnie, w przypadku kotłów na paliwa stałe rok 2017 przyniósł lekki wzrost sprzedaży o około 5÷6% rok do roku . Sytuacja na rynku wymaga uważnej obserwacji po wprowadzeniu w życie uregulowań. Do końca czerwca istnieje możliwość wyprzedaży zapasów magazynowych kotłów niższych niż V klasy. Dodatkowo część producentów przekwalifikowała istniejące kotły nie spełniające wymagań na kotły nie objęte zakresem rozporządzenia, stosując trik zmiany nazwy i deklaracji przeznaczenia. Rynek oczekuje uszczelnień w tym zakresie i prowadzi konsultacje z ministerstwem.

Pompy ciepła i ogrzewanie elektryczne
W IV kwartale 2017 roku pompy ciepła może nie odnotowały takich spektakularnych wzrostów, jak w wypadku kotłów, jednak wzrost sprzedaży tych urządzeń jest stabilny, co stanowi dobrą podstawę dla umocnienia się tego segmentu rynku. Oczywiście wzrosty są różne w różnych grupach pomp ciepła, niemniej jednak także ta grupa produktowa skorzystała z czynników, które miały wpływ na wzrost sprzedaży kotłów i lokalnych dofinansowań, mających na celu ograniczenie niskiej emisji. W ramach działań antysmogowych, Ministerstwo Energii ogłosiło pod koniec 2017 roku decyzję o wprowadzeniu specjalnej taryfy na energię elektryczną na cele grzewcze. Jest to krok w dobrym kierunku, jednak wymaga korekty, aby z propozycji ministerstwa mogła skorzystać szersza grupa odbiorców i to rozwiązanie było realnie korzystne do wykorzystania energii elektrycznej na cele grzewcze. W dalszym ciągu pompa ciepła jest postrzegana jako dobre, ale drogie rozwiązanie do dostarczania ciepła, chłodu i ciepłej wody użytkowej. Największe udziały w grupie pomp ciepła mają pompy powietrzne, które konsekwentnie cieszą się dużym zainteresowaniem, oraz pompy ciepła do przygotowania ciepłej wody użytkowej. Stabilną pozycję, ale bez spektakularnych wzrostów mają pompy gruntowe. Ogólnie można przyjąć, że wzrost sprzedaży dla pomp ciepła w całym 2017 roku osiągnął wynik około 10÷15%.

Kolektory słoneczne
W grupie kolektorów słonecznych istnieje dosyć istotna rozbieżność między informacjami spływającymi z rynku, a danymi statystycznymi, co wymaga weryfikacji. Koniec roku raczej nie jest okresem sprzedaży kolektorów słonecznych. W tym okresie raczej rozstrzyga się przetargi, które zaowocują dopiero wiosną i latem następnego roku. Według opinii spływających z rynku, w 2017 roku, nastąpił dalszy spadek sprzedaży instalacji do klientów indywidualnych. Nie został on skompensowany przez wzrastające dostawy na tzw. projekty gminne, które w dużej części także dostarczają instalacje kolektorów do instalacji w domach prywatnych. Ostra walka konkurencyjna przy ograniczonej liczbie takich przetargów powoduje agresywne działania dostawców, którzy aby zredukować cenę, decydują się na skrócenie łańcucha dystrybucyjnego. Można się spotkać z opiniami, że rynek kolektorów słonecznych jest wzrastający głównie z tytułu inwestycji gminnych na ścianie wschodniej. Będzie to można zweryfikować dopiero w 2018 roku, gdy rozstrzygnięte przetargi wejdą w fazę realizacji. Szansą na odbudowę i dalszy rozwój tego segmentu rynku są wzrosty na rynku instalacyjnym i grzewczym, głównie generowane przez kampanie antysmogowe oraz programy PONE i inne ograniczające niską emisję, do czego instalacje kolektorów słonecznych się doskonale nadają. Takie programy i przetargi odbywają się często w gminach lub ich sąsiedztwie, które już miało jakieś doświadczenia z tego typu instalacjami i są efektem dobrej opinii użytkowników instalacji pozyskujących ciepło z energii słonecznej. Niestety, obecnie ogłaszane przetargi na instalacje kolektorów słonecznych oraz zasady, na których są ogłaszane, budzą duże emocje wśród uczestniczących w nich dostawców, co raczej nie sprzyja. Brak normalnej sprzedaży do odbiorców indywidualnych także nie sprzyja uzdrowieniu tego segmentu rynku. Coraz więcej jest też instalacji, gdzie ciepło pochodzące z kolektorów słonecznych służy także do celów grzewczych, obok tradycyjnego już przygotowywania ciepłej wody użytkowej. W dalszym ciągu jednak brakuje kompleksowego programu wsparcia rozwoju tego segmentu rynku. Obecnie SPIUG kończy prace nad projektem programu wsparcia, skierowanego gównie do odbiorcy indywidualnego, żeby odbudować ten kierunek sprzedaży i dać impuls do odbudowy rynku kolektorów słonecznych w Polsce. Projekt zostanie przekazany do NFOŚiGW, ale po stronie decydentów będzie leżeć decyzja, czy uda się przyspieszyć renesans sprzedaży kolektorów słonecznych w Polsce. Do tego dochodzą plany wykorzystania kolektorów słonecznych jako wspomagającego źródła ciepła dla sieci ciepłowniczych. Tego typu rozwiązania w połączeniu z sezonowymi magazynami ciepła oraz pompami ciepła są z powodzeniem wykorzystywane już w kilku krajach europejskich. Potencjał tego rynku jest na tyle duży, że jest tylko kwestią czasu, kiedy ten rynek się odnowi. Należy mieć tylko nadzieję, że producenci kolektorów się nie poddadzą i przetrzymają trudny dla nich okres. Podsumowując rynek, można obiektywnie przyjąć, że w 2017 roku sprzedaż była na poziomie 2016 roku z niewielkim minusem, co jeszcze wymaga weryfikacji.

Grzejniki i inne elementy instalacyjne
Trwający już kolejny rok boom w budownictwie mieszkaniowym stworzył w 2017 ponownie rosnący potencjał dla grzejników stalowych. Łączny przyrost rynku ilościowo szacuje się na poziomie około 8÷10%, po podwyżkach cen, wartościowo jest to wzrost na poziomie kilkanaście procent. W 2017 podwyżki cen producentów (łącznie od kliku do kilkunastu procent) podyktowane były znaczącym wzrostem surowców (blachy stalowej zimno walcowanej). Niemniej jednak, sporo graczy rynkowych sygnalizowało spadki sprzedaży grzejników na poziomie około 10%, co dotyczy zarówno grzejników stalowych jak i aluminiowych. Dzieje się tak z uwagi na coraz większą popularność ogrzewania podłogowego. Widać wyraźne wzrosty sprzedaży osprzętu do ogrzewania podłogowego, przede wszystkim jeśli chodzi o rury. To przekłada się na wzrost dla innych elementów instalacyjnych do ogrzewania płaszczyznowego i niskoparametrowego na poziomie około 20% w całym 2017 roku. Koniunktura w budownictwie wymogła wzrosty dla klasycznych grzejników, głównie stalowych na poziomie 5÷8%, ale zdaniem hurtowni instalacyjnych brakowało projektów inwestycyjnych, co może wskazywać na powstawanie alternatywnej drogi zaopatrywania budów w materiały instalacyjne.
W wypadku innych elementów instalacyjnych do ogrzewania i instalacji, wzrost w 2017 roku można szacować na poziomie +10%.


Podsumowanie
Wyniki budownictwa mieszkaniowego w 2016 i 2017 roku w zakresie liczby udzielanych pozwoleń na budowę i zgłoszeń inwestycji do realizacji, jak także ilości rozpoczynanych budów, pozwalają z optymizmem patrzeć na potencjalne wyniki branży instalacyjno-grzewczej w 2018 roku. Pozytywna tendencja powinna się utrzymać, jeżeli nie nastąpi jakieś większe tąpniecie w światowej gospodarce, na co nie mamy wpływu, lub nie wystąpią inne negatywne zjawiska polityczne. Branża instalacyjno-grzewcza w Polsce w 2017 roku osiągnęła stosunkowo wysokie wzrosty, których osiągnięty poziom zostanie utrzymany, ale dynamika może nieco osłabnąć z uwagi na możliwości finansowe inwestorów. Pamiętajmy, że spora część inwestycji była finansowana z zasobów własnych inwestorów, a nie w oparciu o jakiś program wsparcia. W 2018 roku ruszy program „Mieszkanie +”, jednak za wcześnie jest prognozować, jakie będzie miał przełożenie na rynek instalacyjno-grzewczy. Póki co, w 2018 roku, będzie jeszcze wystarczająco mieszkań do wykończenia, które będą musiały być wyposażone w urządzenia grzewcze i przyłączone do nich instalacje.

Zebrał i opracował:
Janusz Starościk – SPIUG
Warszawa, 17.02.2018 r.

homeWyszukiwarka

Repowermap

homeTagi

homeReklama

20180803 kongres-Falicity managment PFSZN

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to. Czytaj więcej…

Zrozumiałem